Dziś kolejny prościutki przepis. Wątróbka jagnięca z pieczarkami, cebulką, duszona w czerwonym winie. Mamy wątróbkę to git. Nie mamy no to trzeba ją jakoś zastąpić. Może wątróbką cielęcą, może z indyka. Te z kurczaków to niestety jest chłam, bo na szybko skarmiany drób ma liche wątroby. Wątroba wieprzowa też jest niestety styrana, bo świnia nie jest elegancko karmiona. Wątróbkę pokroić należy w niewielkie kawałki. Wątróbkę solimy i pieprzymy zgodnie z gustem. Na łyżce oliwy virgen (czyli drugie tłoczenie) albo oleju z pestek winogron, ostatecznie na oleju słonecznikowym smażymy wątróbkę tak, aby się przyrumieniła. Przy ciemnym kolorze tych podrobów, można by raczej powiedzieć bardziej przybrązowiła. W tym że czasie dużą cebulę kroimy na półtalarki i dorzucamy do wątróbki. Rozdrobnione pieczarki (lub ich wersja leniuchowa, konserwowa) lądują na patelni. Doprawiamy to ulubionymi przyprawami - ja lubię słodką paprykę i sos sojowy, dajemy coś do zapachu - listki laurowe. Wlewa...
czyli odbicie rzeczywistości. Pisane emocjonalnie z perspektywy emigracji polskiej rodziny, szukającej lepszego, chociaż wcale nie do końca łatwiejszego, życia w Hiszpanii