poniedziałek, 28 listopada 2016

Akcja i reakcja. Przyczyna i skutek. Czy to jest aż takie trudne?

Wygląda na to, że refleksja nad otaczającą nas rzeczywistością nie jest dziś w modzie. Wydaje się, że dużo bardziej istotne niż słuchanie jest kreowanie swojego super-wizerunku. Zdaje się, że dojrzałość społeczna, dorosłość emocjonalna są już passe.
Ale jak daleko można zajechać na buncie, na dziecinadzie, na zamykaniu oczu na zasady akcji i reakcji?
Wiara? Ale jaka wiara? Wiara zamiast życia, wiara zamiast rozumu? Tak jak w wiekach średnich?

Ok, mogę przyjąć (chciałem napisać zrozumieć, ale przyjąć brzmi lepiej), że starym ludziom pochrzaniło się w głowie. Nie od chrzanu, bo ten jest zdrów, pochrzaniło się od bajań i pajacowania pseudoelity, tych niby-polityków. Ich usłużne małpowania budują niektóre zwapniałe mózgownice od lat pogrążone bardziej w oczekiwaniu życia pozagrobowego niż życia przedgrobowego.

Jak jednak wytłumaczyć młodym ludziom, że oto ktoś strzela w ich kolano. Kula leci. Kula doleci i roztrzaska to kolano. Bo strzał już padł. To tylko kwestia czasu, dystansu i prędkości pocisku.

Obniżenie wieku emerytalnego to dramat dla młodych. Dla starszych to może być pewna niesprawiedliwość. Jednym zabiorą więcej aby innym zabrać mniej. Ale dla młodych po prostu nie będzie kasy. To proste. To tak jakby negować fakt, że szklanka stłucze się na terakocie, bo przecież jeszcze leci.

niedziela, 6 listopada 2016

Rozdzielność poglądowa

Zwracam się z uprzejmą prośbą do wszystkich, którzy napotykają się na jakieś moje teksty o uszanowanie różnic poglądowych. Jeśli zgadzacie się ze mną w jakiejś przestrzeni poglądów to wcale nie musi oznaczać, że i w innych przestrzeniach mamy takie same poglądy.

Zgadzam się, że prawda obiektywna nie istnieje. Każdy z nas tworzy obraz otaczającej go rzeczywistości. Buduje różne struktury mniej lub bardziej logiczne dające mu mniejszy lub większy komfort współżycia ze światem. Bardzo trudne lub nawet niemożliwe wydaje mi się stworzenie dwóch takich samych odbić rzeczywistości u osób, nawet blisko siebie przebywających i doświadczających takich samych zdarzeń, w tym samym czasie. Akceptuję więc, że ludzie mają odmienne ode mnie poglądy.

Ok, faktycznie nie jestem ideałem i nieraz mnie ponosi. Tak, nieraz wkurza mnie to, że ludzie nie mają wątpliwości, że nie poddają w powątpiewanie poglądów powstałych w sposób wtóry, przeszczepionych od innych ludzi, powiedzmy ich mentorów, lub nawet własnych doświadczeń, które przecież nie zawsze muszą być prawidłowo interpretowane. Pracuję jednak nad sobą i staram się oddzielić emocje od przemyśleń. Idzie ciężko ale do przodu. Powoli, ale mam czas :)

Cały obraz, całe odbicie można w każdej chwili dzielić na różne podzbiory. Np. dotyczące uprawy zboża. Jako rolnik (którym oczywiście nie jestem, tylko tak sobie piszę, dla pokazania pewnych różnic) mogę sprzeczać się z innym rolnikiem na temat rodzaju nawozów. Możemy być nawet ze sobą poważnie skłóceni co wcale nie będzie znaczyło, że nie możemy znaleźć wspólnego języka na temat niemieckich samochodów. To, że nie zgadzamy się co do nawozów nie znaczy, że mamy przenosić tą niezgodę na wszelkie inne przestrzenie.

piątek, 4 listopada 2016

Pakt z diabłem, cena za władzę

Lokalny mistrz niszczenia. Talent destrukcji. Samotny, bezdzietny, sfrustrowany. Zostaje zwerbowany przez diabła mocarstwa ze wschodu.

Nacjonaliści wszystkich krajów ożywili się bardzo po tym, jak Bliski Wschód został zdestabilizowany. Piekło proxy war, które zgotowały największe mocarstwa nienaturalnie obramowanym granicami plemionom pustynnym zaowocowało falą uchodźców.
Ludzie mają siłę poszukiwania sobie nowego miejsca, chcą się schronić, gdy coś zagraża ich egzystencji.

Siedliskiem obłudy i okrucieństwa są stare organizacje religijne. To mistrzowie przetrwania za wszelką cenę. Wchodzą w każdy, nawet najbardziej mętny interes jeśli pozwoli im to na wzmocnienie swoich struktur. Nie muszą się martwić o moralność, etykę, nie muszą bo oni ją określają. Są trendseterami etyki. A jak komuś się nie podoba, to straszą piekłem. Jak i to nie działa to torturują. Kiedyś fizycznie, a teraz gdy wzmocnił się porządek społeczny, tylko psychicznie.

Spieprzywszy swoją szansę jeden z niewielkiego wzrostu bliźniaków wzmacnia się w swojej partii. Bierze chyba przykład z największych manipulatorów poprzedniego wieku, czasem walczących ze sobą, czasem pozostających w sojuszu, Hitlera i Stalina.

poniedziałek, 31 października 2016

Więzy, których nie chcieliśmy odcinać.

Nieubłagany upływ czasu wiąże nas doświadczaniem radości i bólu. Im bardziej lubimy, im bardziej kochamy, tym więcej doświadczamy cierpienia przy stracie bliskich nam ludzi.
Doświadczamy życia budując sobie jego obraz w naszym umyśle i naszym sercu. Tam też, w tym odbiciu zostają na zawsze obrazy bliskich, z którymi nie będzie nam dane więcej porozmawiać. Tam są też za życia, w chwilach rozłąki, jednak zanim bliscy odejdą możemy cały czas konfrontować wewnętrzny obraz z tym, co spływa od nich z rzeczywistości.

Po śmierci tych bliskich osób, zostaje nam już tylko wewnętrzny obraz, dopełniający nas, budujący nasze rozumienie i miłowanie świata.
Dzień zaduszny, który stał się jakimś ogólnoświatowym świętem, który jest rozdzierany pomiędzy zwolenników radosnej zabawy w dziwne przebieranki a tradycjonalistów nurtu katolickiego tłumnie, jednodniowo atakujących groby rodzinne nadal pozostaje dla mnie czymś dziwnym i trudnym do opisania. Zawsze tak się dzieje, gdy sztucznie wtłacza się ludzi w jakiś przymus. Dzień zakochanych, dzień matki, dzień dobroci, dzień pamięci, dzień zmarłych. O ile jednak można zupełnie zignorować dzień pracy, można potraktować jako zupełnie niesprawiedliwy dla kobiet - dzień kobiet, to dzień zmarłych dotyka naszych najbardziej delikatnych szram po odciętych więzach, których odcinać nie chcieliśmy.
Z każdym rokiem życia przybywa przecież tych uśmiechniętych twarzy, które wypływają ze wspomnień, które już się nie starzeją, których rysy wygładza czas. Nie jest chyba nam dane kontrolować tych wspomnień, nie da się ich zamknąć w jednodniową aktywność, smutną i dostojną lub głupawą i radosną.
To jednak może być dzień, w którym spróbujemy dokładnie przyjrzeć się wszystkim bliskim poprzez pryzmat naszej z nimi relacji. Pooglądać niczym klejnoty zamknięte gdzieś w sercu wspomnienia. Z tych wspomnień zbudowana przecież nasza tożsamość, te wspomnienia w dużej mierze były radością, choć zakończoną ostrą linią cierpienia straty.
Tracimy tak wiele, nie mogąc już więcej dobudowywać obrazów.

sobota, 15 października 2016

Trzy plagi, trzy zarazy, wg Ryszarda Kapuścińskiego

Mądre słowa, które skłaniają do głębokiej refleksji. Tak bardzo pasujące do kolejnego zakrętu czasów, który mamy okazję obserwować.


Ryszard Kapuściński był reportażystą, nazywanym "cesarzem reportażu". Obok Stanisława Lema jest najczęściej tłumaczonym polskim autorem.

Ryszard Kapuściński - Wikipedia

środa, 7 września 2016

Refleksja Bogusława Wołoszańskiego

Zbieram jak grzyby w sezonie. Może niedługo zabraknąć takich gatunków i nie to nie tylko w Puszczy Białowieskiej.
Tym razem mądre słowa Bogusława Wołoszańskiego

"Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo. Adolf Hitler – w wieku 16 lat zakończył edukację w Realschule. Martin Bormann, jego prawa ręka, zerwał ze szkołą na dwa lata przed maturą. Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych, uczył się w różnych szkołach i u prywatnych nauczycieli, ale do matury nie doszedł. Najbliższy współpracownik Hermann Göring: roczna nauka w szkole kadetów. Reinhard Heydrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, organizator eksterminacji Żydów: roczna szkoła kadetów marynarki wojennej. Heinrich Himmler, organizator terroru i eksterminacji narodów, po przyspieszonym zaliczeniu szkoły średniej, przez 3 lata studiował agronomię. Jedyny wykształciuch w tym towarzystwie to Joseph Goebbels, doktor filozofii. Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść. Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony: za kalectwo i niski wzrost (Goebbels), odrzucenie przez kobiety (Himmler), przerost ambicji (Ribbentrop), poniżenia w dzieciństwie i młodości (Heydrich). Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę! Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Nienawiść podsunęła im tylko jeden środek realizacji tej idei – terror obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, masowych egzekucji, eutanazji i zbrojnych podbojów. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego uchwalili nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną. Minęło 12 długich lat zanim cywilizowany świat wydał na nich wyrok w Norymberdze. Kiedy dziś słyszę nienawiść, to boję się. Tego, co już było." .... 

Bogusław Wołoszański.

http://www.woloszanski.com/Blog/Wpis/Deja-vu/

piątek, 26 sierpnia 2016

O Smoleńsku pisze doświadczony pilot - warto przeczytać

Przeczytałem na FB a nie chciałbym, aby ten wartościowy tekst autorstwa Pana Jerzego Grzędzielskiego gdzieś zaginął


Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.

W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.

środa, 27 lipca 2016

Wizerunek budowany z potrzeby akceptacji

Dla kogo budujemy swój wizerunek? Dlaczego zazwyczaj dbamy o to, aby wizerunek ten był atrakcyjniejszy niż w rzeczywistości myślimy o sobie?
Kiedyś podrzuciłem Wam tekst o Lucynie, o nieszczęśliwej generacji Y, ale to tylko część tematu, ta interesująca część, bo opisująca pewne mechanizmy wyścigów iluzji na portalach społecznościowych.
W poniższej pogadance dzielę kilkoma spostrzeżeniami, które mogą okazać się pomocne w odnajdywaniu, spokojnej, codziennej radości.
Najpierw jednak zastanawiam się, co powoduje, że ludzie są tak często smutni.




niedziela, 17 lipca 2016

Rzeczywistość jest większa niż my sami

Szukając czegoś, czego nie znamy (bo przecież poszukujemy) zamykamy się na rzeczywistość, która przyciąga nas do tego, co jest przez nas faktycznie poszukiwane. Lepiej się zrelaksować i poczekać a gdy coś interesującego się pojawi w naszym życiu, po prostu wsiąść do tego pociągu i jechać nim tak długo, jak będziemy mieli ochotę

wtorek, 12 lipca 2016

Football

Wszyscy już zagrali, jedni wygrali, inni przegrali. Obrazek wstawiam, żeby nie zaginął ;)


niedziela, 29 maja 2016

Mniej pisania, więcej filmów

Lubię pisać. To zajęcie bardzo fajnie porządkuje myślenie. To także wspaniały trening formułowania jasnego przekazu.
Napisałem dość dużo, na różnych blogach, na różnych stronach. Wcześniej zaś współpracując z różnymi pismami.
Dziś pisanie staje się formą przekazu przypominającą wsadzanie listu do butelki i wrzucanie je do morza algorytmów wyszukiwarek.
Google rządzi. Nie da się temu zaprzeczyć, to niekwestionowany monopolista wyszukiwania. Co smutne, własny produkt jakim są blogi na bloggerze traktowane są po macoszemu. Jakieś inne wytyczne mają być bardziej efektywnym sposobem wyszukiwania.
Czy to źle, czy to dobrze?
Nie wiem. Piszę nadal. Tyle że e-booki. Bo z tym, co tematycznie jest niszowe nie da się trafić do osoby zainteresowanej. Znawcy aktualnych algorytmów wyszukiwania treści wciskają jakiś kit, który nie ma treści, ale ma wygląd.
W związku z tym przerzucam swoje zainteresowania z pisania, na mówienie, na tworzenie videobloga.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Domowe przepisy na zdrowie

Razem, mamy zgromadzoną potężną i sprawdzoną wiedzę na temat domowych sposobów powrotu do zdrowia. Internet zaś można wykorzystać dużo bardziej twórczo niż tylko do oglądania fejsiora ;)



Zebrane przepisy wklejam na razie do jednego artykułu a  z czasem (myślę, że niedługo) będę porządkował je tematycznie w odrębnych wpisach

http://zdrowie.es/zbieramy-domowe-przepisy-na-powrot-do-zdrowia/