wtorek, 3 stycznia 2017

Bill Gates i jego 11 zasad, których dziecko nie pozna w szkole

W sieci krążą memy dotyczące SUKCESU. No a jak sukces, to mem musi zawierać nazwisko kogoś rozpoznawalnego dla jak największej liczby oglądających i rozsyłających tegoż mema. Padło więc na Billa Gatesa. Tyle, że to nie on, nie 11 a 14 zasad i nie chodziło o sukces tylko o ogłupianie w szkole amerykańskiej młodzieży.
Naprawdę 14 zasad, o których młodzi nie słyszą w szkole spisał dziennikarz amerykański, autor wielu książki o ogłupianiu dzieci - Charles J. Sykes
Bardziej niż zasady potrzebne do osiągnięcia sukcesu pasuje to do pozostania w szczęściu i zrozumieniu rzeczywistości. Jakoś tajemniczo zniknęły 3 ostatnie zasady ;)


Zasada 1: Życie nie jest sprawiedliwe – przyzwyczaj się do tego!

Zasada 2: Świat nie dba o Twoją samoocenę. Świat będzie oczekiwał, że czegoś dokonasz ZANIM będziesz z siebie zadowolony.

czwartek, 29 grudnia 2016

A jeśli wojna nadeszła niepostrzeżenie?

Na świecie dzieją się rzeczy niepojęte. 

Demokracja zakrztusiła się ością populizmu z domieszką trolli internetowych.
Krótko przez wyborami w USA gruchnęła informacja, że hakerzy włamali się do serwisów internetowych m.in. Amazona. Ale jakoś nic nie ukradli. A może jednak? A może dane, które tam są przechowywane, informacje o klientach i kontakt z nimi wystarczył do zmobilizowania dodatkowych wyborców w najbardziej strategicznych miejscach? I tak Clinton, choć miała większość to odpadła w sitach ordynacji wyborczej. No i jest nowy, nieoczekiwany, dość dziwny prezydent USA. Który nie kryje podziwu i cienia sympatii do działań Putina, i który obiecuje wycofanie się USA z działań pokojowych na świecie.

wtorek, 27 grudnia 2016

Czy można ominąć lekcje, które serwuje nam życie?

Dwie rozmowy równolegle prowadzone z bardzo różnymi osobami (to jest bezsprzeczna zaleta internetu) pchnęły mnie do opisania przemyśleń. Nie napisałem moich, bo nie chcę ich zawłaszczać, to wynik naszej rozmowy, więc naszych przemyśleń. Oczywiście jak mnie poniesie to pogalopuję w jakąś alejkę, ale zaraz postaram się sprawnie wrócić do głównego przemyślenia - czy można ominąć lekcje serwowane nam przez życie?

Co to są lekcje?

Aby móc się komunikować, trzeba zawsze w jakimś stopniu definiować pojęcia, na których mamy się oprzeć. Niestety posługiwanie się tym samym językiem bardzo często nie jest wystarczające do nawiązania nici porozumienia ;)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Mieszanie losu, czyli jak zmieniamy swój potencjał

Uwaga! Wpis dotyczy tego, czego mędrca szkiełko i oko nie zmierzy. Tego rodzaju przemyślenia wepchnięte zostają w ramy ezoteryki. Ta zaś, nawet jeśli pokątnie jest akceptowana, to w rzeczywistości może być niewygodna od prezentowania w otaczającej nas rzeczywistości.


Gdybania początek

Jeśli schodzimy na ten świat niosąc pewną specyficzną energię związaną z miejscem i czasem narodzin. Wnosimy też do gry pewne wrodzone cechy, otrzymane poprzez naszych rodziców. Ciążą nad nami pewne niedokończone gry wcześniej toczone w naszych pniach rodzinnych. I co najważniejsze wchodzimy w nieogarniętą rozumem interakcję z ludźmi, kulturami, systemami. Czynników jest tak dużo, że trudno się w nich połapać.

czwartek, 22 grudnia 2016

Idą święta. To nie powstrzyma przemocy wobec kobiet

Dla jednych będą to wspaniałe święta, dla innych będzie to piekło i beznadzieja...


Polscy macho piorą po japach swoje żony i swoje dzieci. Już o tym kiedyś pisałem. Powiem krótko to jest coś obrzydliwego. Mężczyzna zazwyczaj jest dużo silniejszy i jest stworzony do opiekowania się swoją rodziną ale niestety wśród niedojrzałych emocjonalnie, niedowartościowanych łajz zdarzają się tacy, którzy uznają, że "jak się baby nie bije to jej wątroba gnije".

Moim zdaniem daleko im do mężczyzn, może bardziej to samce.
Ważne jednak jest to, że na takie zachowania jest społeczne przyzwolenie. To nie dziwi, przecież Polska unurzana jest w krwawej historycznie, propagującej pogardę dla życia i poniżającej kobiety kulturze wyrosłej z religii rzymskokatolickiej.

Obecny rząd nie popiera także Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Kraj mroczny, gdzie jeden drugiemu nie pomoże, gdzie pol-macho może robić co chce. Inne samce nie przyprowadzą go do porządku bo się boją oberwać po ryju, przecież skoro bije żonę, to na pewno ma jakieś ważne powody.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Akcja i reakcja. Przyczyna i skutek. Czy to jest aż takie trudne?

Wygląda na to, że refleksja nad otaczającą nas rzeczywistością nie jest dziś w modzie. Wydaje się, że dużo bardziej istotne niż słuchanie jest kreowanie swojego super-wizerunku. Zdaje się, że dojrzałość społeczna, dorosłość emocjonalna są już passe.
Ale jak daleko można zajechać na buncie, na dziecinadzie, na zamykaniu oczu na zasady akcji i reakcji?
Wiara? Ale jaka wiara? Wiara zamiast życia, wiara zamiast rozumu? Tak jak w wiekach średnich?

Ok, mogę przyjąć (chciałem napisać zrozumieć, ale przyjąć brzmi lepiej), że starym ludziom pochrzaniło się w głowie. Nie od chrzanu, bo ten jest zdrów, pochrzaniło się od bajań i pajacowania pseudoelity, tych niby-polityków. Ich usłużne małpowania budują niektóre zwapniałe mózgownice od lat pogrążone bardziej w oczekiwaniu życia pozagrobowego niż życia przedgrobowego.

Jak jednak wytłumaczyć młodym ludziom, że oto ktoś strzela w ich kolano. Kula leci. Kula doleci i roztrzaska to kolano. Bo strzał już padł. To tylko kwestia czasu, dystansu i prędkości pocisku.

Obniżenie wieku emerytalnego to dramat dla młodych. Dla starszych to może być pewna niesprawiedliwość. Jednym zabiorą więcej aby innym zabrać mniej. Ale dla młodych po prostu nie będzie kasy. To proste. To tak jakby negować fakt, że szklanka stłucze się na terakocie, bo przecież jeszcze leci.

niedziela, 6 listopada 2016

Rozdzielność poglądowa

Zwracam się z uprzejmą prośbą do wszystkich, którzy napotykają się na jakieś moje teksty o uszanowanie różnic poglądowych. Jeśli zgadzacie się ze mną w jakiejś przestrzeni poglądów to wcale nie musi oznaczać, że i w innych przestrzeniach mamy takie same poglądy.

Zgadzam się, że prawda obiektywna nie istnieje. Każdy z nas tworzy obraz otaczającej go rzeczywistości. Buduje różne struktury mniej lub bardziej logiczne dające mu mniejszy lub większy komfort współżycia ze światem. Bardzo trudne lub nawet niemożliwe wydaje mi się stworzenie dwóch takich samych odbić rzeczywistości u osób, nawet blisko siebie przebywających i doświadczających takich samych zdarzeń, w tym samym czasie. Akceptuję więc, że ludzie mają odmienne ode mnie poglądy.

Ok, faktycznie nie jestem ideałem i nieraz mnie ponosi. Tak, nieraz wkurza mnie to, że ludzie nie mają wątpliwości, że nie poddają w powątpiewanie poglądów powstałych w sposób wtóry, przeszczepionych od innych ludzi, powiedzmy ich mentorów, lub nawet własnych doświadczeń, które przecież nie zawsze muszą być prawidłowo interpretowane. Pracuję jednak nad sobą i staram się oddzielić emocje od przemyśleń. Idzie ciężko ale do przodu. Powoli, ale mam czas :)

Cały obraz, całe odbicie można w każdej chwili dzielić na różne podzbiory. Np. dotyczące uprawy zboża. Jako rolnik (którym oczywiście nie jestem, tylko tak sobie piszę, dla pokazania pewnych różnic) mogę sprzeczać się z innym rolnikiem na temat rodzaju nawozów. Możemy być nawet ze sobą poważnie skłóceni co wcale nie będzie znaczyło, że nie możemy znaleźć wspólnego języka na temat niemieckich samochodów. To, że nie zgadzamy się co do nawozów nie znaczy, że mamy przenosić tą niezgodę na wszelkie inne przestrzenie.

piątek, 4 listopada 2016

Pakt z diabłem, cena za władzę

Lokalny mistrz niszczenia. Talent destrukcji. Samotny, bezdzietny, sfrustrowany. Zostaje zwerbowany przez diabła mocarstwa ze wschodu.

Nacjonaliści wszystkich krajów ożywili się bardzo po tym, jak Bliski Wschód został zdestabilizowany. Piekło proxy war, które zgotowały największe mocarstwa nienaturalnie obramowanym granicami plemionom pustynnym zaowocowało falą uchodźców.
Ludzie mają siłę poszukiwania sobie nowego miejsca, chcą się schronić, gdy coś zagraża ich egzystencji.

Siedliskiem obłudy i okrucieństwa są stare organizacje religijne. To mistrzowie przetrwania za wszelką cenę. Wchodzą w każdy, nawet najbardziej mętny interes jeśli pozwoli im to na wzmocnienie swoich struktur. Nie muszą się martwić o moralność, etykę, nie muszą bo oni ją określają. Są trendseterami etyki. A jak komuś się nie podoba, to straszą piekłem. Jak i to nie działa to torturują. Kiedyś fizycznie, a teraz gdy wzmocnił się porządek społeczny, tylko psychicznie.

Spieprzywszy swoją szansę jeden z niewielkiego wzrostu bliźniaków wzmacnia się w swojej partii. Bierze chyba przykład z największych manipulatorów poprzedniego wieku, czasem walczących ze sobą, czasem pozostających w sojuszu, Hitlera i Stalina.

poniedziałek, 31 października 2016

Więzy, których nie chcieliśmy odcinać.

Nieubłagany upływ czasu wiąże nas doświadczaniem radości i bólu. Im bardziej lubimy, im bardziej kochamy, tym więcej doświadczamy cierpienia przy stracie bliskich nam ludzi.
Doświadczamy życia budując sobie jego obraz w naszym umyśle i naszym sercu. Tam też, w tym odbiciu zostają na zawsze obrazy bliskich, z którymi nie będzie nam dane więcej porozmawiać. Tam są też za życia, w chwilach rozłąki, jednak zanim bliscy odejdą możemy cały czas konfrontować wewnętrzny obraz z tym, co spływa od nich z rzeczywistości.

Po śmierci tych bliskich osób, zostaje nam już tylko wewnętrzny obraz, dopełniający nas, budujący nasze rozumienie i miłowanie świata.
Dzień zaduszny, który stał się jakimś ogólnoświatowym świętem, który jest rozdzierany pomiędzy zwolenników radosnej zabawy w dziwne przebieranki a tradycjonalistów nurtu katolickiego tłumnie, jednodniowo atakujących groby rodzinne nadal pozostaje dla mnie czymś dziwnym i trudnym do opisania. Zawsze tak się dzieje, gdy sztucznie wtłacza się ludzi w jakiś przymus. Dzień zakochanych, dzień matki, dzień dobroci, dzień pamięci, dzień zmarłych. O ile jednak można zupełnie zignorować dzień pracy, można potraktować jako zupełnie niesprawiedliwy dla kobiet - dzień kobiet, to dzień zmarłych dotyka naszych najbardziej delikatnych szram po odciętych więzach, których odcinać nie chcieliśmy.
Z każdym rokiem życia przybywa przecież tych uśmiechniętych twarzy, które wypływają ze wspomnień, które już się nie starzeją, których rysy wygładza czas. Nie jest chyba nam dane kontrolować tych wspomnień, nie da się ich zamknąć w jednodniową aktywność, smutną i dostojną lub głupawą i radosną.
To jednak może być dzień, w którym spróbujemy dokładnie przyjrzeć się wszystkim bliskim poprzez pryzmat naszej z nimi relacji. Pooglądać niczym klejnoty zamknięte gdzieś w sercu wspomnienia. Z tych wspomnień zbudowana przecież nasza tożsamość, te wspomnienia w dużej mierze były radością, choć zakończoną ostrą linią cierpienia straty.
Tracimy tak wiele, nie mogąc już więcej dobudowywać obrazów.

sobota, 15 października 2016

Trzy plagi, trzy zarazy, wg Ryszarda Kapuścińskiego

Mądre słowa, które skłaniają do głębokiej refleksji. Tak bardzo pasujące do kolejnego zakrętu czasów, który mamy okazję obserwować.


Ryszard Kapuściński był reportażystą, nazywanym "cesarzem reportażu". Obok Stanisława Lema jest najczęściej tłumaczonym polskim autorem.

Ryszard Kapuściński - Wikipedia

środa, 7 września 2016

Refleksja Bogusława Wołoszańskiego

Zbieram jak grzyby w sezonie. Może niedługo zabraknąć takich gatunków i nie to nie tylko w Puszczy Białowieskiej.
Tym razem mądre słowa Bogusława Wołoszańskiego

"Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo. Adolf Hitler – w wieku 16 lat zakończył edukację w Realschule. Martin Bormann, jego prawa ręka, zerwał ze szkołą na dwa lata przed maturą. Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych, uczył się w różnych szkołach i u prywatnych nauczycieli, ale do matury nie doszedł. Najbliższy współpracownik Hermann Göring: roczna nauka w szkole kadetów. Reinhard Heydrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, organizator eksterminacji Żydów: roczna szkoła kadetów marynarki wojennej. Heinrich Himmler, organizator terroru i eksterminacji narodów, po przyspieszonym zaliczeniu szkoły średniej, przez 3 lata studiował agronomię. Jedyny wykształciuch w tym towarzystwie to Joseph Goebbels, doktor filozofii. Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść. Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony: za kalectwo i niski wzrost (Goebbels), odrzucenie przez kobiety (Himmler), przerost ambicji (Ribbentrop), poniżenia w dzieciństwie i młodości (Heydrich). Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę! Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Nienawiść podsunęła im tylko jeden środek realizacji tej idei – terror obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, masowych egzekucji, eutanazji i zbrojnych podbojów. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego uchwalili nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną. Minęło 12 długich lat zanim cywilizowany świat wydał na nich wyrok w Norymberdze. Kiedy dziś słyszę nienawiść, to boję się. Tego, co już było." .... 

Bogusław Wołoszański.

http://www.woloszanski.com/Blog/Wpis/Deja-vu/

piątek, 26 sierpnia 2016

O Smoleńsku pisze doświadczony pilot - warto przeczytać

Przeczytałem na FB a nie chciałbym, aby ten wartościowy tekst autorstwa Pana Jerzego Grzędzielskiego gdzieś zaginął


Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.

W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.