poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Videoblogowa rozmowa przy kawce cz 1

Oto nasz nowy pomysł. Nagrywamy rozmowy z kamerą ustawioną tak, jakby widz siedział z nami przy kawie. Tematy będą różne, raczej nie będzie polityki bo na dłuższą metę to tylko strata czasu. Jest wiele ciekawszych rzeczy do omówienia.


niedziela, 12 marca 2017

Żołnierze wyklęci zagrabieni przez partię rządzącą do poprawy swego wizerunku.

Odzież "patriotyczna"
Żołnierze wyklęci to określenie, które powstało dopiero w 1993 roku i zostało po raz pierwszy użyte w nazwie wystawy organizowanej na Uniwersytecie Warszawskim.
Polska ograna na arenie światowej została oddana pod wpływy ZSRR. Sowietyzacja nie była jednak powszechnie akceptowana a część partyzantów przyjęła sobie za cel walkę z żydokomuną. Ciekawe były zawsze powiązania pomiędzy różnymi formami politycznymi i przeplatającą się w polskiej historii nienawiścią do Żydów.

Czasy końca Wojny Światowej to okrutne historie. Trudno jednoznacznie oceniać ludzi jako dobrych lub złych. Walczyli w imię swoich poglądów, zabijali i ginęli. Z perspektywy czasu, gdy wszystkie zbrodnie stalinowskie wyszły na jaw, walka z komunizmem choć beznadziejna wydawała się potrzebna.
Dziś partia rządząca, która łamie zasady rządzenia, która zagarnia coraz więcej podszywa się pod partyzantów, którzy raczej nie walczyli o taką formę bałaganiarskiej dyktatury. Nie chcieli komuny, ale raczej nie chcieliby również tej dziwnej postkomuny, tego krzywego zwierciadła historii, tej obłudy i braku szacunku dla ludzi.
Obrzydliwe jest to, że wizerunku tych ludzi używa się w celach sprzedażowych i politycznych. Dzisiejsi "patrioci" rozpoznają się po odzieży patriotycznej i łączy ich z Wyklętymi jedynie antysemityzm, bo durnie nie potrafią zauważyć, że komunizm jest w odwodach a w jego miejsce przychodzi nowa władza jedynej partii. Odzież, murale, pamiątki, repliki broni i pały bejsbolowe.

Kompanie farmaceutyczne nie chcą abyście byli zdrowi

… Musimy się więc oprzeć na naszym zdrowym rozsądku i zrozumieć, że przemysł farmaceutyczny zarabia 5-6 razy więcej niż jakakolwiek inna kompania spośród największych Fortune 500 w USA. I nie dadzą łatwo sobie odebrać tego zarobku. Tak naprawdę jesteśmy dla nich tylko „ludzkim towarem”… 
Gwen Olsen, przez 15 lat pracowała jako reprezentant dla takich gigantów farmaceutycznych jak Johnson & Johnson, Syntex Labs, Bristol-Myers Squibb, Abbott Laboratories czy Forest Laboratories. Zrezygnowała z pracy w roku 2000, i od tego czasu ostro występuj publicznie przeciwko firmom farmaceutycznym, które jej zdaniem nie działają na korzyść pacjenta, a własnego zysku. W 2007 roku uzyskała nagrodę Human Rights Award za swoją działalność humanitarną. Poniżej przedstawiam skrót tłumaczenia jej wystąpienia, które znajduje się na YouTube:  
Gwen Olsen: Kompanie farmaceutyczne nie chcą byście byli zdrowi
 






























Chcę obalić mit, że przemysł farmaceutyczny ma na celu poprawę zdrowia i leczenie. W rzeczywistości celem jest utrzymywanie chorób i zarządzanie objawami. Nie jest zainteresowany leczeniem raka, Alzheimera czy chorób serca, ponieważ gdyby tak było to działali by na własną szkodę – utraty biznesu, a to nie ma sensu. Nie chciałabym, żeby ludzie myśleli, że jestem zwolenniczką „teorii konspiracji”, gdyż w rzeczywistości za tym co mówię nie stoi żadna „teoria”, a wszystko co mówię jest do udowodnienia. Można udowodnić, że przemysł farmaceutyczny wcale nie chce leczyć ludzi.
 

sobota, 11 marca 2017

"Leki, które mają całkowicie wyleczyć nie są dochodowe"

"Leki, które mają całkowicie wyleczyć nie są dochodowe"


 Wywiad z dr Richardem J. Roberts, laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny w 1993 roku

Mam 63 lata: najgorsze w starzeniu się jest to, że bierze się wiele "prawd" za świętość: dzieje się tak wtedy, gdy potrzeba nowych pytań. Urodziłem się w Derby, mój ojciec, mechanik  dał mi zestaw "młodego chemika" ... i ja wciąż lubię tym się bawić. Żonaty,  czworo dzieci, jedno sparaliżowane w wyniku wypadku, co podtrzymuje mnie w zapale do dalszych badań. Biorę udział w Kampusie ku Doskonałości. (Campus for Excellence) 
- Czy badania mogą być zaplanowane?
Gdybym był ministrem nauki, chciałbym znaleźć ludzi pełnych entuzjazmu z interesującymi projektami, po prostu dać im pieniądze, żeby nie potrzebowali robić nic innego, niż badać i pozwolić im pracować przez dziesięć lat, aby dać im nas zaskoczyć.

- To wygląda na dobrą politykę.Powszechnie uważa się, że aby zajść bardzo daleko, trzeba opierać się na badaniach podstawowych, ale jeśli chciałoby się więcej natychmiastowych i rentownych wyników, trzeba by postawić na badania stosowane ...


Dobroczyńcy i ci bezduszni. Stop dla farmerów lajków i ich kłamstw!

Co jakiś czas przewija się mi przez fejsbukową tablicę obrazek tego typu. Nawet te same co kilka lat. Jest na ten przykład pies, co ma zdarty cały bok, bywają jakieś takie przypalone. Psy raczej rządzą, bo jak widać wzbudzają nieco więcej współczucia niż małe dzieci. Ale małe dzieci też są pobite, z jakimiś wenflonami, takie pobladłe. Obok nich zwykle leży kartka, na której wzruszająco proszą o lajki i udostępnienia. To ma zapewne skrócić ich cierpienia, bo o wyzdrowieniu nie ma mowy, podpis pod zdjęciem nie daje nadziei, to musi być coś wstrząsającego.

Ale na szczęście są ludzie dobrej woli, którzy nie wahają się kliknąć like, udostępnić z prośbą do innych osób, aby też pomogły. Tworzy się piękny łańcuch szczęścia, współczucia i pomocy. Rano, w pracy, nie ma to jak zrobić coś dobrego dla pieska lub nawet dla dziecka.
Sponsorzy, zawsze nieokreśleni bo na pewno wstydzą się swoich możliwości finansowych, więc nie kłują w oczy imieniem lub nazwą firmy z szerokim gestem zamieniają dobroczynne lajki na żywy szmal. Ten piesek z obrazka zapewne zarobił na dwupiętrowy dom z wielkim ogrodem (w którym są jeszcze drzewa) oraz na dobrą rodzinę, jakby żywcem wyjętą z okładek czasopisma "Strażnica".

piątek, 17 lutego 2017

Gdy rzeczywistość przegrywa z ideałami (nie naszymi)

Żart to żart. Nie powinno się go tłumaczyć. Humor ma również swoje prawa, które są w pewnej interakcji z rzeczywistością. Nieraz humor bywa trudny, bywa bolesny, bywa nie na miejscu. Ten nie. Ten, który stał się inspiracją do wpisu jest sucharem. Znam go od lat, wypływa jak posiekana marchewka w gotującej się zupie. Ale temat, którego dotyczy jest bardzo interesujący. Może takie jest prawo suchara ;)


A więc co mnie tknęło, aby dorwać się właśnie do tego suchara? Dlaczego ten niewinny żart zagrał fałszywą nutę?
Czy to moje życie? Czy to życie ludzi, których było mi dane poznać na mojej drodze? Czy to może wtłaczane name do głów schematy, według których mamy postępować? Po trochu tego i tamtego. To dysonans, to pewna kakofonia (nie)szczęścia.

wtorek, 3 stycznia 2017

Bill Gates i jego 11 zasad, których dziecko nie pozna w szkole

W sieci krążą memy dotyczące SUKCESU. No a jak sukces, to mem musi zawierać nazwisko kogoś rozpoznawalnego dla jak największej liczby oglądających i rozsyłających tegoż mema. Padło więc na Billa Gatesa. Tyle, że to nie on, nie 11 a 14 zasad i nie chodziło o sukces tylko o ogłupianie w szkole amerykańskiej młodzieży.
Naprawdę 14 zasad, o których młodzi nie słyszą w szkole spisał dziennikarz amerykański, autor wielu książki o ogłupianiu dzieci - Charles J. Sykes
Bardziej niż zasady potrzebne do osiągnięcia sukcesu pasuje to do pozostania w szczęściu i zrozumieniu rzeczywistości. Jakoś tajemniczo zniknęły 3 ostatnie zasady ;)


Zasada 1: Życie nie jest sprawiedliwe – przyzwyczaj się do tego!

Zasada 2: Świat nie dba o Twoją samoocenę. Świat będzie oczekiwał, że czegoś dokonasz ZANIM będziesz z siebie zadowolony.

czwartek, 29 grudnia 2016

A jeśli wojna nadeszła niepostrzeżenie?

Na świecie dzieją się rzeczy niepojęte. 

Demokracja zakrztusiła się ością populizmu z domieszką trolli internetowych.
Krótko przez wyborami w USA gruchnęła informacja, że hakerzy włamali się do serwisów internetowych m.in. Amazona. Ale jakoś nic nie ukradli. A może jednak? A może dane, które tam są przechowywane, informacje o klientach i kontakt z nimi wystarczył do zmobilizowania dodatkowych wyborców w najbardziej strategicznych miejscach? I tak Clinton, choć miała większość to odpadła w sitach ordynacji wyborczej. No i jest nowy, nieoczekiwany, dość dziwny prezydent USA. Który nie kryje podziwu i cienia sympatii do działań Putina, i który obiecuje wycofanie się USA z działań pokojowych na świecie.

wtorek, 27 grudnia 2016

Czy można ominąć lekcje, które serwuje nam życie?

Dwie rozmowy równolegle prowadzone z bardzo różnymi osobami (to jest bezsprzeczna zaleta internetu) pchnęły mnie do opisania przemyśleń. Nie napisałem moich, bo nie chcę ich zawłaszczać, to wynik naszej rozmowy, więc naszych przemyśleń. Oczywiście jak mnie poniesie to pogalopuję w jakąś alejkę, ale zaraz postaram się sprawnie wrócić do głównego przemyślenia - czy można ominąć lekcje serwowane nam przez życie?

Co to są lekcje?

Aby móc się komunikować, trzeba zawsze w jakimś stopniu definiować pojęcia, na których mamy się oprzeć. Niestety posługiwanie się tym samym językiem bardzo często nie jest wystarczające do nawiązania nici porozumienia ;)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Mieszanie losu, czyli jak zmieniamy swój potencjał

Uwaga! Wpis dotyczy tego, czego mędrca szkiełko i oko nie zmierzy. Tego rodzaju przemyślenia wepchnięte zostają w ramy ezoteryki. Ta zaś, nawet jeśli pokątnie jest akceptowana, to w rzeczywistości może być niewygodna od prezentowania w otaczającej nas rzeczywistości.


Gdybania początek

Jeśli schodzimy na ten świat niosąc pewną specyficzną energię związaną z miejscem i czasem narodzin. Wnosimy też do gry pewne wrodzone cechy, otrzymane poprzez naszych rodziców. Ciążą nad nami pewne niedokończone gry wcześniej toczone w naszych pniach rodzinnych. I co najważniejsze wchodzimy w nieogarniętą rozumem interakcję z ludźmi, kulturami, systemami. Czynników jest tak dużo, że trudno się w nich połapać.

czwartek, 22 grudnia 2016

Idą święta. To nie powstrzyma przemocy wobec kobiet

Dla jednych będą to wspaniałe święta, dla innych będzie to piekło i beznadzieja...


Polscy macho piorą po japach swoje żony i swoje dzieci. Już o tym kiedyś pisałem. Powiem krótko to jest coś obrzydliwego. Mężczyzna zazwyczaj jest dużo silniejszy i jest stworzony do opiekowania się swoją rodziną ale niestety wśród niedojrzałych emocjonalnie, niedowartościowanych łajz zdarzają się tacy, którzy uznają, że "jak się baby nie bije to jej wątroba gnije".

Moim zdaniem daleko im do mężczyzn, może bardziej to samce.
Ważne jednak jest to, że na takie zachowania jest społeczne przyzwolenie. To nie dziwi, przecież Polska unurzana jest w krwawej historycznie, propagującej pogardę dla życia i poniżającej kobiety kulturze wyrosłej z religii rzymskokatolickiej.

Obecny rząd nie popiera także Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Kraj mroczny, gdzie jeden drugiemu nie pomoże, gdzie pol-macho może robić co chce. Inne samce nie przyprowadzą go do porządku bo się boją oberwać po ryju, przecież skoro bije żonę, to na pewno ma jakieś ważne powody.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Akcja i reakcja. Przyczyna i skutek. Czy to jest aż takie trudne?

Wygląda na to, że refleksja nad otaczającą nas rzeczywistością nie jest dziś w modzie. Wydaje się, że dużo bardziej istotne niż słuchanie jest kreowanie swojego super-wizerunku. Zdaje się, że dojrzałość społeczna, dorosłość emocjonalna są już passe.
Ale jak daleko można zajechać na buncie, na dziecinadzie, na zamykaniu oczu na zasady akcji i reakcji?
Wiara? Ale jaka wiara? Wiara zamiast życia, wiara zamiast rozumu? Tak jak w wiekach średnich?

Ok, mogę przyjąć (chciałem napisać zrozumieć, ale przyjąć brzmi lepiej), że starym ludziom pochrzaniło się w głowie. Nie od chrzanu, bo ten jest zdrów, pochrzaniło się od bajań i pajacowania pseudoelity, tych niby-polityków. Ich usłużne małpowania budują niektóre zwapniałe mózgownice od lat pogrążone bardziej w oczekiwaniu życia pozagrobowego niż życia przedgrobowego.

Jak jednak wytłumaczyć młodym ludziom, że oto ktoś strzela w ich kolano. Kula leci. Kula doleci i roztrzaska to kolano. Bo strzał już padł. To tylko kwestia czasu, dystansu i prędkości pocisku.

Obniżenie wieku emerytalnego to dramat dla młodych. Dla starszych to może być pewna niesprawiedliwość. Jednym zabiorą więcej aby innym zabrać mniej. Ale dla młodych po prostu nie będzie kasy. To proste. To tak jakby negować fakt, że szklanka stłucze się na terakocie, bo przecież jeszcze leci.