środa, 7 września 2016

Refleksja Bogusława Wołoszańskiego

Zbieram jak grzyby w sezonie. Może niedługo zabraknąć takich gatunków i nie to nie tylko w Puszczy Białowieskiej.
Tym razem mądre słowa Bogusława Wołoszańskiego

"Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni byli półanalfabetami, całkowicie nieprzygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę, demokratycznie i pokojowo. Adolf Hitler – w wieku 16 lat zakończył edukację w Realschule. Martin Bormann, jego prawa ręka, zerwał ze szkołą na dwa lata przed maturą. Joachim von Ribbentrop, minister spraw zagranicznych, uczył się w różnych szkołach i u prywatnych nauczycieli, ale do matury nie doszedł. Najbliższy współpracownik Hermann Göring: roczna nauka w szkole kadetów. Reinhard Heydrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy, organizator eksterminacji Żydów: roczna szkoła kadetów marynarki wojennej. Heinrich Himmler, organizator terroru i eksterminacji narodów, po przyspieszonym zaliczeniu szkoły średniej, przez 3 lata studiował agronomię. Jedyny wykształciuch w tym towarzystwie to Joseph Goebbels, doktor filozofii. Wydawali się śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą? Nienawiść. Jaką odczuwa człowiek krzywdzony, prześladowany i niespełniony: za kalectwo i niski wzrost (Goebbels), odrzucenie przez kobiety (Himmler), przerost ambicji (Ribbentrop), poniżenia w dzieciństwie i młodości (Heydrich). Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę! Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Nienawiść podsunęła im tylko jeden środek realizacji tej idei – terror obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, masowych egzekucji, eutanazji i zbrojnych podbojów. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego uchwalili nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną. Minęło 12 długich lat zanim cywilizowany świat wydał na nich wyrok w Norymberdze. Kiedy dziś słyszę nienawiść, to boję się. Tego, co już było." .... 

Bogusław Wołoszański.

http://www.woloszanski.com/Blog/Wpis/Deja-vu/

piątek, 26 sierpnia 2016

O Smoleńsku pisze doświadczony pilot - warto przeczytać

Przeczytałem na FB a nie chciałbym, aby ten wartościowy tekst autorstwa Pana Jerzego Grzędzielskiego gdzieś zaginął


Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.

W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.

środa, 27 lipca 2016

Wizerunek budowany z potrzeby akceptacji

Dla kogo budujemy swój wizerunek? Dlaczego zazwyczaj dbamy o to, aby wizerunek ten był atrakcyjniejszy niż w rzeczywistości myślimy o sobie?
Kiedyś podrzuciłem Wam tekst o Lucynie, o nieszczęśliwej generacji Y, ale to tylko część tematu, ta interesująca część, bo opisująca pewne mechanizmy wyścigów iluzji na portalach społecznościowych.
W poniższej pogadance dzielę kilkoma spostrzeżeniami, które mogą okazać się pomocne w odnajdywaniu, spokojnej, codziennej radości.
Najpierw jednak zastanawiam się, co powoduje, że ludzie są tak często smutni.




niedziela, 17 lipca 2016

Rzeczywistość jest większa niż my sami

Szukając czegoś, czego nie znamy (bo przecież poszukujemy) zamykamy się na rzeczywistość, która przyciąga nas do tego, co jest przez nas faktycznie poszukiwane. Lepiej się zrelaksować i poczekać a gdy coś interesującego się pojawi w naszym życiu, po prostu wsiąść do tego pociągu i jechać nim tak długo, jak będziemy mieli ochotę

wtorek, 12 lipca 2016

Football

Wszyscy już zagrali, jedni wygrali, inni przegrali. Obrazek wstawiam, żeby nie zaginął ;)


niedziela, 29 maja 2016

Mniej pisania, więcej filmów

Lubię pisać. To zajęcie bardzo fajnie porządkuje myślenie. To także wspaniały trening formułowania jasnego przekazu.
Napisałem dość dużo, na różnych blogach, na różnych stronach. Wcześniej zaś współpracując z różnymi pismami.
Dziś pisanie staje się formą przekazu przypominającą wsadzanie listu do butelki i wrzucanie je do morza algorytmów wyszukiwarek.
Google rządzi. Nie da się temu zaprzeczyć, to niekwestionowany monopolista wyszukiwania. Co smutne, własny produkt jakim są blogi na bloggerze traktowane są po macoszemu. Jakieś inne wytyczne mają być bardziej efektywnym sposobem wyszukiwania.
Czy to źle, czy to dobrze?
Nie wiem. Piszę nadal. Tyle że e-booki. Bo z tym, co tematycznie jest niszowe nie da się trafić do osoby zainteresowanej. Znawcy aktualnych algorytmów wyszukiwania treści wciskają jakiś kit, który nie ma treści, ale ma wygląd.
W związku z tym przerzucam swoje zainteresowania z pisania, na mówienie, na tworzenie videobloga.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Domowe przepisy na zdrowie

Razem, mamy zgromadzoną potężną i sprawdzoną wiedzę na temat domowych sposobów powrotu do zdrowia. Internet zaś można wykorzystać dużo bardziej twórczo niż tylko do oglądania fejsiora ;)



Zebrane przepisy wklejam na razie do jednego artykułu a  z czasem (myślę, że niedługo) będę porządkował je tematycznie w odrębnych wpisach

http://zdrowie.es/zbieramy-domowe-przepisy-na-powrot-do-zdrowia/

wtorek, 15 marca 2016

Zarządzanie emocjami i psychosomatyka

Psychosomatyka? Zarządzanie emocjami?

Wszystko zaczęło się od pytania Alicji. Czy można wywołać u siebie chorobę? Można by zakończyć pogadankę na suchym "tak", ale to naprawdę ciekawy temat i nie sądzę, żeby można go wyczerpać przez kilka takich filmów.

piątek, 11 marca 2016

Videoblog Iwana

Wiatry odnowy (te które nie są związane z meteoryzmem jelitowym) przyniosły świeższą formę komunikacji. Serwery YT mogą się teraz trząść ze strachu, gdyż przybywa nowy jutuber. Tak, mój synek mówi, że jestem jutuberem i on też chce być jutuberem. Przy okazji, nie pamiętam żeby kiedykolwiek powiedział, że chce być instruktorem spadochronowym.

Ale do brzegu.
Po gwałtownym wzroście liczby subskrybentów na kanale skydive atmosfera, przyszła czas na tematy nie związane ze skokami. A jest ich przecież dużo, wystarczy zerknąć na starsze wpisy tego bloga.
A więc ruszam...


czwartek, 21 stycznia 2016

Z Fejsa - o motywowaniu dzieci do nauki w szkole

Nie sposób się nie zgodzić z tym, co poniżej jest napisane. Jeśli ktoś zna autora tego krótkiego i mądrego tekstu - bardzo proszę o pomoc. Uważam, że dobrze byłoby, aby takie wpisy na FB publikowane były wraz z autorstwem.

Nie motywuj dzieci do nauki. Nie motywuj ich słowami, że jak będą się uczyć w szkole, mieć świetne oceny to znajdą dobrą pracę i będą mieć wspaniałe, spokojne życie. One nie są głupie. Nie wciskaj im bullshitu. Oto 6 najważniejszych powodów:
1. Aplikowałem do wielu firm i żadna jeszcze nie spytała mnie jak się uczyłem w szkole. Żadna nie chciała zobaczyć świadectwa, wyników matur. Nic z tych rzeczy. Liczą się umiejętności i wiedza przydatne w danej pracy, a oceny nie mają z tym nic wspólnego.
2. Dzieciaki nie wiedzą co chcą robić za tydzień a co dopiero gdzie pracować. Więc pieprzenie im o fajnej pracy za oceny to jak mówienie, że na starość dostaną emeryturę. Gówno prawda i gówno ich to obchodzi.
3. Dzieciaki świetnie analizują otoczenie. Uczą się błyskawicznie. I dobrze widzą jak pracują ich rodzice. Od rana do wieczora, matka i ojciec w pracy. Chodzą przemęczeni cały czas, podenerwowani. A gdy są już w domu to nie mają siły i chęci spędzić czas z dziećmi. Takie życie to ma być dla nich motywacja?
4. Ile razy Ty sam wykorzystałeś wiedzę zdobytą w szkole podczas pracy? Badania pokazują, że nie używamy jej (pomijając tak podstawowe rzeczy jak mówienie, pisanie itp.).
5. Gdy zmuszasz kogoś do wykonania pewnej czynności budzi się w nim instynkt samoobrony. Zniechęcasz go i robi zupełnie na odwrót. To samo jest z dziećmi. Budzi się w nich bunt i chęć pokazania, że potrafią podejmować własne decyzje w życiu.
6. Szkoła zabija inteligencję, kreatywność. Uczy nas myślenia schematycznego i wypełniania testów. Szkoła uczy nas być własnością rządu i kredytu mieszkaniowego. A tego dla dzieci nie chcemy.
Co w zamian? Chcesz żeby dzieciaki miały fajne życie? Naucz ich podstawowych wartości; miłości, szacunku, wierności, poszanowania i wiary, że mogą osiągnąć w życiu wszystko. Wskaż im drogę, wspieraj ich w pasjach. Niech staną się najlepsze w tym co kochają robić. Pokaż, że celem nie jest mieć 3000 znajomych na FB ale kilku w prawdziwym życiu, którzy są z nami w każdej trudnej chwili. Pokaż co to jest szacunek dla starszych osób, ich doświadczenia i co to znaczy rodzina. Przede wszystkim naucz je nawyku rozwijania własnego charakteru, inteligencji i dbania o własne zdrowie. A dobre oceny, praca, pensja i świetne życie same przyjdą. Oceny im tego nie zapewnią.

piątek, 15 stycznia 2016

Miłość, życie i prawda absolutna

Wiele relacji międzyludzkich może dokonywać się na zasadzie wymiany. To zdrowy układ, gdzie ktoś coś daje, ale coś bierze. To stabilny układ. Jeśli ktoś daje a nic nie bierze to obciąża drugą stronę. Jeśli bierze i nic nie daje obciąża się i nie daje rady utrzymać się w relacji. To trochę jak handel wymienny powiązany z miłością.
Ale jest też relacja, w której wymiana nie następuje bezpośrednio. Następuje między pokoleniami. Tak jak płynie życie. Dar jaki rodzice dają dziecku jest bezcenny. Nie może, nie umie i nie powinno ono im go oddawać. Jedyne co może zrobić to przekazać ten dar dalej. To jest dar życia. Nadrzędny i piękniejszy niż inne, niewielkie wymiany pomiędzy ludźmi. Im bardziej dar ten zostaje przyjęty, tym bardziej wzmacnia. Im bardziej utożsamiamy się z naszymi rodzicami, tym silniejsi jesteśmy, tym łatwiej jest tworzyć. Życie, tak jak i miłość, bo być może są tożsame, łatwiej dawać, łatwiej kreować, łatwiej namnażać. Życia nie można wziąć. Tak jak miłości nie można wziąć. Życie i miłość można dać. Siłę daje nam kochanie ludzi. Nie można zaś wziąć od nich miłości, nie można ich też zmusić do kochania. To ruch, który działa w jedną stronę.

Nie ma prawdy absolutnej. Nie możemy więc jej zobaczyć. Ale w gąszczu swoich problemów nie umiemy zobaczyć samych siebie. Potrzebujemy innych ludzi do tego, aby popatrzyć na siebie. A więc ludzie dookoła nas to zwierciadła, które oddają nam to, na co jesteśmy gotowi, aby zauważyć. Zazwyczaj ten sposób postrzegania świata prowadzi nas na manowce. Zaczynamy bowiem robić to, co myślimy, że inni od nas chcą. Gonimy więc za ogonem - i to nie własnym ogonem. Budujemy idealny obraz, który niejako powstaje w oczach obserwatorów oddalając się od samych siebie. Zapominamy, że chodzi o przeglądanie się w ich spostrzeżeniach a nie dopasowanie się do ich oczekiwań. Patrzymy w nich, aby zobaczyć siebie. Nie patrzymy w nich, aby stworzyć siebie - to wielka różnica, bo nie ma prawdy absolutnej.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

David Icke i teorie spiskowe

Wpadłem dziś na kanał. Na całkiem ciekawy kanał. Zainteresowało mnie to, co usłyszałem, więc zacząłem czytać o autorze.
Wyszło na to, że jest to jakiś straszny oszołom. Wierzy w rasę reptilian, czyli ludzi jaszczurów, którym miał być choćby George W Bush. No to można spokojnie posłuchać, co ma do powiedzenia ;) Nie trzeba się przejmować, że brzmi to bardzo spójnie i bardzo przekonująco, bo przecież głosi to wariat.
Mnie zaciekawiło i zachęcam do posłuchania, choćby dlatego, że bardzo wyraźnie mówi i nietrudno go zrozumieć. Oj, żeby mieć takich oszołomów więcej w naszym świecie.